• Wpisów: 176
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: wczoraj, 16:10
  • Licznik odwiedzin: 16 596 / 1072 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
hasziszijjun
 
... przecież jesteś poetą.

Słowa miewają zaskakujące koligacje.

- Jak to jest przeżywać życie, w którym nic nie jest rzeczywiste?

(...)

- Musiałbym zabrać was tam, gdzie insekty rozpoczynają przedstawienie, gdzie ręce obracają się w pył.

Wszystko, co mamy, to to, co zrobiliśmy z tym, co mieliśmy.
 

hasziszijjun
 
I'm confused for sure what I thought was the New Millennium is 1984! Mr. Orwell from the grave, adding fresh ink to the page... as the unpresident declares an endless war.
 

hasziszijjun
 
Dobycie narzędzia piśmienniczego i nośnika do potencjalnego zapisu trwa zbyt długo. Rozlany czas sprawia, że powstała treść zostaje naznaczona i zmodyfikowana jego strumieniem. Nie da się dokładnie zbadać właściwości elektronu; miernik znacznie wpływa na pomiar. Nie można odtworzyć myśli, da się operować jedynie na ich cieniach, echach i obrazach. Porównywanie moich zwątpień ze zezwątpieniami Platona nie jest niebezpodstawne, niemniej ja chciałbym zrobić jeden krok więcej, tak jak jeden krok dalej niż Dante zrobił Leśmian. Czy tak jak w przypadku Eliasza czeka na mnie kaleki zaświat?
 

hasziszijjun
 
Niebawem zacznie świtać, a ja tlę się w tekście, który tworzę (nie w tekście tej notki), jak ten kiep w popielniczce przede mną. Muszę wyglądać kuriozalnie siedząc w czerwonych szortach i pomarańczowym T-shircie, w lekko przygarbionej pozycji, miarowo stukając w klawiaturę z głową odwróconą w lewo i oczyma wyławiającymi inny tekst (mimo mocno upośledzonej podzielności uwagi). Na dodatek łapię się na nieświadomym głaskaniu nieco szorstkiego parkietu bosymi stopami. Bywa, że położywszy się po godzinie czwartej dochodzę do przełomowych dla mnie wniosków. Cudowne manowce? Wtedy wstaję, w tej samej chwili wyjmuję zębami papierosa z paczki i jednocześnie włączam komputer. Nawet, gdy postanawiam sobie odpuścić i wewnętrznie poddaję krytyce jakość przemyśleń wylewających się z głowy skołatanej echami łoskotu nocnych godzin i czegoś, czego zdefiniować w tej chwili nie potrafię, to strach przed zapomnieniem oraz ewentualnym, błędnym podważeniem odkrywczości i przydatności agonalnie poczętych odkryć, nie pozwala mi zasnąć. Lampka świeci w taki sposób, żeby tytuły z grzbietów książek leżących na półkach mnie nie rozpraszały. Kurwa, już świta; marzę o gabinecie i sypialni w oddzielnych pomieszczeniach.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

hasziszijjun
 
- Co robisz? [ONA]
- Piszę. [JA]
- Co piszesz?
- Notatki.
- Z czego?
- Z notatek.
- Z czyich?
- Z moich.
- Z Twoich?
- Co w tym dziwnego?
- Poza tym, że notatki z notatek będą... lub już są objętościowo większe niż notatki, to w sumie nic.
- Nie zapytasz czego dotyczą?
- Nie, boję się.
 

hasziszijjun
 
Krwawiący kran, czerwona chustka, lalki poruszane siłą wyobraźni i usta nalepiane na ścianę. Na sznureczkach wisi czas, don't drive so fast.
 

hasziszijjun
 
Awake yon' minister, there is msg to be delivered. Awake young passenger, awake your country. You're goin' to need to find some strength now. Wake up! Log off! Sign out! Delete your friends 'n' start to count your... count of casual, count of casualty. Start! 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10... thousand human li(v)es.
 

hasziszijjun
 
Nadfioletem kostek i nadgarstków zakładam
ci podczerwony łańcuch, może w tańcu umrzesz.
Zedrę zapachy zdrad, znów zacznie się zagłada,
zetrę z twojej trumny krzyż, żałobę i kurze.
Chrzty, żale, pokuty, nawet kozły nie zmyją

takiego potępienia, nawilżę je żmiją.
Jesteś pod sufitem, nie jestem pod wrażeniem,
gdyż żywisz się tynkiem. Martwi mnie nieśnienie,
martwią mnie martwi, którzy żywi przebiegają
przez śmierć i niemartwi idący z pewnością lunatyków.

Ślepi, śpiący i święci, a ty się śmiejesz.
Krzyk pomiędzy dwiema mrocznymi wiecznościami,
tylko nim jest świadomość i nie ma nic
wstrętniejszego niż
istnienie.
 

hasziszijjun
 
Mam problemy z opuszczeniem pokładu łóżka. Tonący w akwenie dnia po kilku niedospanych nocach chwyta się brzytew poduszki... i rąbków tajemnicy kołdry. Gdzieś w sąsiedztwie wiercą niemiłosiernie udarowymi wiertarkami; śmieciarki i taksówkarze solidarnie hałasują od rana. Zatrzaskiwanie powiek.
 

hasziszijjun
 
Absolutna wolność wydaje się pozytywną formą negacji: kto nie jest niczym w szczególności, nosi w sobie potencjał stania się czymkolwiek.