• Wpisów: 144
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 11:34
  • Licznik odwiedzin: 8 894 / 563 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
hasziszijjun
 
Głaszczę popiół papierosem, delektuję się głosem Tori Amos i patrzę na Kate Moss. Mieszam cicho w popielniczce, to co rzeczywiste gra teraz ósme albo ente skrzypce. Nikotyna, kofeina, przyprawiony etanol, substancje smoliste, azot z domieszką tlenu, pary wodnej, dwutlenku węgla, zapachu starych ścian i kilku innych zapachów. Czy jestem sam w dolinie lalek? Próbuję śpiewać: We danced in graveyards with vampires till dawn. We laughed in the faces of kings. Never afraid to burn and I hate and I hate and I hate and I hate... Disintegration... Watching us wither... Black winged roses that safely changed their color...
 

hasziszijjun
 
Odpadające tynki zabliźniają się, martwe jaszczurki wypływają z rynien. Budzą mnie autoalarmy, których szczerze nienawidzę. Auta symulują padaczki tylko dlatego, że burze, które notabene bardzo lubię, mają słabego cela... przy odrobinie szczęścia samochody te mogłyby zostać uciszone. Szepczę wypuszczając dym, żeby nie zapomnieć, że mimo wewnętrznych krzyków mogę zachowywać się cicho. Szepczę w myślach czytany tekst, żeby nie zapomnieć jak wiele radości dawało mi kiedyś czytanie na głos. Szepczę teksty piosenek wlewających się we mnie przez uszy z słuchawek, żeby nie zapomnieć na przykład tego: Come enter the world from where I'm coming / It's a hell of a world, this is all inside / It's always growing inside of me / Come enter the world in where I'm falling / It's a hell of a world this is all in silence / It's always growing Inside of me / It's time to be here alone / It's time to be healing all of the hurting / It's fine to be here alone / Living in a crisis of a paranoia / Come realize that this world is slowly falling / I've began to say my words this is all in silence / It's always growing inside of me / Is the blame on you? is the blame on me? / Why don't I stay in my own?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

hasziszijjun
 
Wiele rzeczy przeszkadza się cieszyć, znacznie więcej niż pozwala nie żałować. Wiele rzeczy przeszkadza się cieszyć, znacznie więcej niż pozwala nie żałować. Wiele rzeczy przeszkadza się cieszyć, znacznie więcej niż pozwala nie żałować. Wiele rzeczy przeszkadza się cieszyć, znacznie więcej niż pozwala nie żałować. Wiele rzeczy przeszkadza się cieszyć, znacznie więcej niż pozwala nie żałować. Wiele rzeczy przeszkadza się cieszyć, znacznie więcej niż pozwala nie żałować. Wiele rzeczy przeszkadza się cieszyć, znacznie więcej niż pozwala nie żałować.
 

hasziszijjun
 
Koniec prawie zawsze jest początkiem... gorzkie są te krople wylane wyobraźnią, nie dlatego, że moje nadzieje zostały zgwałcone, a dlatego, że pragnąc czegoś, czego ktoś nie może mi dać, nie dlatego, że nie chce mi dać, a dlatego, że sam tego nie ma, poniekąd krzywdzimy tę osobę, albo nawet nie poniekąd, czasem krzywdzimy kurewsko okrutnie. Myślałem, że miłość platoniczna nie może zaszkodzić oblubienicy, kiedyś łudziłem się, że najpiękniejsza miłość to miłość niespełniona. A co mam w sobie teraz? Wyrzuty sumienia i pustkę, pustkę, która jest tak eteryczna, że w zasadzie nie da się jej opisać, nie ma ona absolutnie żadnych właściwości i to jej jedyna właściwość. Kurwa, kurwa, kurwa, kurwa, kurwa! Wyrzuty mam ja, a ktoś ma pewnie coś znacznie gorszego, bo ja wcale nie muszę czuć więcej niż ktoś inny, ktoś, o kim teraz myślę i piszę. Do zobaczenia w piekle mówią. Ja niestety nie wierzę w piekła i inne katolickie wymysły, więc poza tym, że jest mi wewnętrznie nie najlepiej raczej nie spotka mnie żadna inna kara... a poza tym, czy była zbrodnia? Krzywe jest to życie szpiegu, mam nadzieję, że tego nie przeczytasz, a jednocześnie w pewien sposób na to liczę. Liczę: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8...
  • awatar gość: Przed chwilą rozmawiałam ze Szpiegiem, oczywiście, że przeczytał, on zawsze pierwszy w te klocki! I powiedział też żebyś się tak bardzo nie martwił, bo mu też jest smutno. Nie oglądamy się za siebie, tylko zaciech od ucha do ucha i wio!
  • awatar wcale goła: a jest piekło gorsze, niż to, które sami sobie sprawiamy?
  • awatar الحشاشون: @wcale goła: Nie wiem, wiem natomiast, że nikt nie może mnie skrzywdzić bardziej niż ja sam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

hasziszijjun
 
W obliczach zakochań (nie przepadam za słowem "zauroczenie" ponieważ przynajmniej poniekąd podważa ono szczerość tego stanu, ponadto wyrazu tego używamy zazwyczaj, gdy mówimy w czasie przeszłym bądź hipotetycznie lub gdy chcemy się wymigać) dużo łatwiej jest "robić prawie wszystko" niż nie robić niczego, gdyż owe "nierobienie" bardzo intensywnie koliduje z instynktami i intuicjami, niemniej jednak wydaję mi się, że czasem warto z nimi walczyć.
  • awatar wcale goła: och, a ja uważam, że zauroczenie to takie... urocze słowo. Zakochanie jest tak ostatecznie - za bardzo trąca kochaniem - miłością, a stamtąd już bardzo blisko do: i żyli (razem) długo i szczęśliwie. Zauroczenie jest bezpieczniejsze.
  • awatar Histerique, czyli Run Girl Away!: zakochiwanie się, zajebista sprawa.
  • awatar الحشاشون: @wcale goła: Wydaję mi się, że gdy jestem zakochany/zauroczony, to używam tego pierwszego słowa... a gdy na przykład coś nie pyknie, wtedy mówię: zauroczenie chyba jeszcze nie minęło albo zauroczenie już minęło. Poza tym po przesłuchaniu utworu Alexander z repertuaru chłopców z Mysłowic słowo "zakochany" nabrało dla mnie mocy. Kończąc już ten wywód, "zakochanie" brzmi według mnie mocniej... mnie miłość nie kojarzy się z czymś tandetnym, życie długo i szczęśliwie też nie. @histeryczko: z jednej strony zajebista, z drugiej, ehh... zajebiście trudna... siedzę, rozkminiam i powstrzymuję się przed działaniami.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

hasziszijjun
 
Wiem, że to głupie, ale co tam, w końcu jestem some times new roman tykiem kopniętym z lewej strony kursywą. Jeśli nie będę mógł całować kogoś* w usta, to osoba ta z pocałunków na rękach będzie mieć rękawiczki.

* Kogoś w sensie konkretnym.
  • awatar gościuwa: za gorąco na rękawiczki! Uh!
  • awatar الحشاشون: Rękawiczki z pocałunków są bardzo cienkie, prawie eteryczne, dłonie raczej nie odczują przez nie dodatkowego ciepła.
  • awatar الحشاشون: ... ale mogę poczekać do zimy ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

hasziszijjun
 
Gonna take this sack of puppies. Gonna set it out to freeze. Gonna climb around on all fours 'til all the blood falls out my knees. Well let's take this potted plant to the woods and set it free. I'm gonna tell the owners just how nice that was of me. I could buy myself a reason. I could sell myself a job. I could hang myself on treason. For I am my own damn god!
 

hasziszijjun
 
A oto początki następcy Kentucky Fried Chicken ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

hasziszijjun
 
Dozowana samotność wbrew jakiejkolwiek logice dodaje mi odwagi, a rzeczywistość to tu to tam ozdobiona smutnymi wstążkami więzi w sobie ukryte piękno. Samotność bywa pochodną emocjonalnej inteligencji i potrafi dopaść nawet wtedy, gdy przyjaciel jest blisko. Najlepsze, co robię, robię spontanicznie, bez rozmyślania, planowania i rzeźbienia. Nigdy wcześniej nie zauważyłem tej kolosalnej różnicy, a przecież mówienie do siebie to zupełnie coś innego niż rozmawianie. Dotarło też do mnie, że powinienem zacząć o siebie dbać - chodzi głównie o sen i nieprzeginanie z używkami like kawa/energetyczne napoje, papierosy i alkohol, bo odżywiam się raczej dobrze, sporo też się ruszam (bieganie, rower). Nikomu wcześniej nie udało się do mnie dotrzeć (mam tu na myśli głównie rozmowy na temat mojego nikotynizmu) i nie piszę tego dla jakiegokolwiek poklasku, wystarczyło kilka słów, których teraz sobie nie przypomnę - może w ogóle ich nie usłyszałem? - i spojrzenie, spojrzenie, które tak niespodziewanie przeszyło mnie na wylot, poczułem, że nie mam racji, poczułem, że jestem Ikarem, który nagle przypomniał sobie o czymś zajebiście istotnym, poczułem się egoistą, którym nie chcę być, bo mogę coś zgubić, albo czegoś nie znaleźć. Być może istnienie ma istotniejszy/cenniejszy sens niż nienasycenie i jego nasycanie? Jak nazywa się ten nieodłączny element? Ile ważą pozornie nieistotne chwile? Rozmyślam o przeszłości, literaturze, polityce, śmierci i przyjaźni i miłości. Małe sprawy są tak naprawdę najistotniejsze. Napisałem niezły tekst quasi-naukowy. Mam dobry humor, wiem, że morfeusz dźwiga już kilogramy kolorów, którymi niebawem mnie uraczy. Nowa płyta M.I.A. jest całkiem niezła (byłem niemal pewien, że będę narzekał, że dwie poprzednie są dużo lepsze i tak dalej... gdzie się podziało moje krytyczne nastawienie?!) ; ).
 

hasziszijjun
 
Nieco ponad rok temu szczelnie obwiązywałem się kolczastym drutem. Jadłem zatrute jabłka i długo spałem. Fale brudnego światła nawilżały moje parujące blizny. Spadałem w stronę Krainy Czarów, podobnie jak Alicja, ale lądowania kosztowały mnie znacznie więcej niż ją. Piękne są pęknięte kości wyglądające spod skóry otwartymi złamaniami i zęby imitujące szlachetne kamyki, które pogubił drogocenny naszyjnik. Nie mylcie zapachu śmierci z zapachem trupa. Śmierć używa perfum na bazie cykuty, czarnego bzu, kardamonu, imbiru... można wyczuć też dwie ozdobne nutki jej woni: Jack Daniel's i Lakistrajki. Kałuża krwi przeobraża się w mgiełkę, w mózgu: synaps pożoga. W świecie skazanym na zagładę nie ma miejsca dla bogów.

Dziś uśmiecham się do moich odbić, rozmawiam sobie z Lewym na przykład o tym z jaką prędkością i przy jakim akompaniamencie moglibyśmy rozkurwić się samochodem, po czym wypalając kolejnego papierosa i wyprzedzając kolejne auto, dopieszczamy szczegóły naszego idealnego wypadku i... nagle Marcin gwałtownie hamuje i śmieje się, że butelki z piwem, które dziarsko dzierżyłem w dłoniach poleciały na dół (faulując moje kostki) zamiast przez przednią szybę jego szmaragdowej strzały. Kolejny maksymalnie wyjechany weekend tych wakacji za nami ; ) Marek i Kaśka to chyba najsympatyczniejsze małżeństwo z jakim dane mi było pić. Szczegóły pięcioosobowej schadzki z dala od codzienności zapisuję w głowie, gdyż oderwane od kontekstu urokliwych chwil mogłyby pordzewieć i zmatowieć. Niech płonie ogień, który jest w nas, życie jest krótkie, więc głaszczcie mocniej i używajcie wolnego czasu zamiast go zamulać ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›